Podsumowanie 2020

Skończył się rok, nowy się zaczął, dobrze więc podsumować to, co się w nim wydarzyło. Wpis ilustrowany zrzutami mojego ubiegłorocznego czytania.

KSIĄŻKI

Jak pokazuje moje życiowe doświadczenie, potwierdziło się, że patrząc wstecz jestem w stanie po lekturach orzec, czy rok był emocjonalnie dla mnie dużym obciążeniem, czy nie. Choćby nie wiem, jak bardzo wydawało mi się, że jest ok i nie mam stresu, to w takich latach znacząco spada mi liczba przeczytanych książek oraz podświadomie uciekam w bezpieczne rejony literatury, czyli książki dziecięco-młodzieżowe, lekkie, powtórki.
Ten rok był więc … ciężki. Początek tego nie zapowiadał – wystartowałam pięknie z jedną książką na tydzień, z książkami niezbyt łatwymi do czytania – „Czarownice. Salem 1692”, czy „Jajko i ja”, ale z każdym kolejnym było gorzej – były miesiące, w których przeczytałam tylko jedną książkę. Statystycznie rzecz więc biorąc – przeczytałam 31 książek, w tym 27 papierowych, 3 ebooki, a 1 wysłuchałam ‚na żywo” („Balladyna” w czasie Narodowego Czytania).Wśród nich było 10 książek dziecięco-młodzieżowych (w tym najprzyjemniejsza do czytania cała Trylogia Czasu oraz dwie powieści L. M. Montgomery – jedna czytana w ramach superakcji Wakacyjnego Czytania); 5 non-fiction, 5 powieści graficznych, 4 tomy sagi o Ludziach Lodu, 4 książki świąteczne, 2 dramaty, tylko 3 kryminało-thrillery (od takich to uciekam zdecydowanie w trudnych latach, jak zauważyłam), ale za to 2 z kategorii do tej pory przeze mnie totalnie pomijanych – można by rzecz odkrycie roku 😉 – czyli horrory S. Dardy.
Jeśli chodzi o płeć autorów, to przewaga kobiet była zdecydowana – 21 książek. Natomiast jeśli chodzi o kraje, to podział wygląda tak: Polska – 10, USA – 5, Norwegia – 4, Niemcy – 3, Wielka Brytania – 3, Kanada – 2, Francja – 2, Australia – 1 i Japonia – 1.
Najlepsze z tej garstki to „Loteria” – powieść graficzna na podst. prozy Shirley Jackson, „Czarownice. Salem 1692” dla miłośników tematu, „Sami swoi. Za kulisami komedii wszechczasów” dla fanów filmowej trylogii oraz fanów kina w ogóle, cała Trylogia Czasu oraz „Doktor Bogumił” Ałbeny Grabowskiej – jedyna powieść w tym roku, która bardzo mi się podobała. Rozczarowanie było jedno – „Oszukana” Magdy Stachuli – pisałam o tym we wpisie.

Pierwsza część przeczytanych

FILMY

Obejrzałam wyjątkowo mało jak na mnie – 128 filmów, nie udało się więc nawet potroić 52. Tylko 5 z nich obejrzałam w kinie – to dla mnie największa wada pandemii, bo ja bardzo lubię chodzić do kina i zazwyczaj oglądałam ok. 20 filmów rocznie. Najlepszy z nich to … „Tenet” – znakomite widowisko i cieszę się, że w czasie ‚poluzowania’ udało nam się wybrać na niego do kina. Chociaż i „Na noże” był fajny, i „1917” zrobił wielkie wrażenie.Jeśli chodzi o pozostałe filmy, to tak czysto statystycznie – 7 krótkometrażowych (w tym wszystkie nominowane do Oscara), 2 dokumentalne, aż 13 świątecznych, 21 ekranizacji różnych powieści, udany ‚rewatching’ całej serii Harry’ego Pottera, udany ‚rewatching’ prawie (bez nowej trylogii) Gwiezdnych Wojen, sporo powrotów do filmó z lat 80 i 90 – czyli moja prywatna seria kino-retro, którą mam zamiar kontynuować.Na wyróżnienie szczególne zasługują – „Przemytnik” z Clintem Eastwoodem, „Narodziny gwiazdy”, „Enola Holmes”.

Część druga

SERIALE

No i tu wychodzi to, co „ukradło” mój czas na książki oraz filmy 😉 Pobiłam wszelkie rekordy i w tym roku niewiele mi w sumie zabrakło do podwojenia 52 – obejrzałam w sumie 90 sezonów 47 seriali, 1057 odcinków!!! Ponieważ tu dysponuję dokładniejszymi statystykami (ekhm, prowadzę od lat sobie tabelki 😉 ), to z tych 90 sezonów aż 60 było produkcji amerykańskiej, 8 angielskich (plus jeden angielsko-amerykański), 5 polskich, 4 włoskie, 3 rumuńskie, 3 węgierskie, 2 norweskie, 2 francuskie, 1 chorwacki oraz 1 rumuńsko-niemiecki. 13 sezonów to były ekranizacje powieści. Wychodzi na to, że ten rok był pod znakiem serwisów streamingowych.

Najlepsze – „Ray Donovan”, „Zakazane imperium”, rumuński „W cieniu”i włoski „Gomorra”.

Trzecia i ostatnia partia

OGÓLNIE

Ten rok był specyficzny, a przecież miał być obfity w różne wydarzenia (do tego bardzo wyczekiwane przeze mnie) – rozgrywki piłkarskie EURO 2020, igrzyska olimpijskie, czy konkurs chopinowski. Mam wielką nadzieję, że większość z nich w takiej czy innej formie odbędzie się jednak w tym roku.

Dla mnie jednak nie był w sumie taki zły. Owszem, było sporo trudności związanych z pracą, czy zdalną nauką, lekkich zawirowań zdrowotnych, ale wszystko dało się opanować i jakoś sobie ułożyć. Udało się też kilka fajnych rzeczy zrobić, wyjść trochę ze strefy komfortu, spróbować czegoś nowego.

Tak więc na koniec życzę nam wszystkim, żeby rok 2021 po prostu nie był gorszy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s