Spacerujący z książkami – Carsten Henn

Piękne wydanie 🙂

Książka trafiła do mnie jako niespodzianka od wydawnictwa :), czyli trochę w taki sposób, jak niektóre książki trafiają do bohaterów tej powieści. Nie wiedziałam więc, czego się spodziewać, co było ciekawym doświadczeniem.

Główny, tytułowy bohater, to starszy mężczyzna Carl Kollhoff, który całe życie przepracował w księgarni swojego przyjaciela Gustava. Carl jest miłośnikiem i znawcą nie tylko literatury, ale i ludzkich dusz. Potrafi świetnie dopasować lekturę do czytelnika, a i przypisać do ludzi odpowiednich bohaterów literackich. Można śmiało powiedzieć, że książki stały się dla Carla zastępstwem rodziny, bo jakoś nie udało mu się jej założyć. Teraz, choć powinien być już na emeryturze, nadal wykonuje jedną pracę – dostarcza do domów zamówione książki, choć zamówień coraz mniej …

Niektórzy czytelnicy wiedzą, czego chcą 😉

Dwie rzeczy zaburzają jednak rutynę Carla (codzienny wieczorny spacer z plecakiem utartą drogą w towarzystwie jedynie kota zwanego Psem ze względu na … szczekanie 🙂 ). Po pierwsze w księgarni córka Gustava zaczyna wprowadzać swoje zupełnie nowe rządy, a po drugie nagle pojawia się nowa towarzyszka spacerów – rezolutna i bardzo bezpośrednia dziewuszka Schascha, która nie daje się zbyć.

Co z tych zakłóceń wyniknie? Jak taka mała dziewczynka może zmienić świat i wytrącić ludzi z ich dotychczasowych przyzwyczajeń? Czy miłość do książek łączy czy oddala ludzi?

Tego dowiedzcie się sami czytając tę książkę 🙂

Ciekawy podział, choć ja się w nim nie odnajduję …

Ja wspomnę jeszcze, że przy okazji różnych nawiązań do bardziej i mniej znanych dzieł literackich znajdziemy tu poważne problemy – samotność, śmierć bliskich osób, przemoc domową, lęk przed odrzuceniem, analfabetyzm, samotne rodzicielstwo, mobbing szkolny, poczucie krzywdy przez bycie „niewystarczająco ciekawym”, trema przed publikacją dzieła. Bardzo to delikatnie zostało wplecione w fabułę, bo nie przytłacza smutkiem, a raczej daje poczucie tego, że wszystko może się ułożyć, czasem potrzebny jest impuls, a czasem po prostu drugi człowiek.

Bardzo polecam – dorosłym (choć okładka sugeruje inaczej) i starszym dzieciom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s