Dziś o książce, którą przeczytałam w ubiegłym roku, a która była wśród najlepszych moich książek roku 🙂
Odczekałam trochę szał na tę książkę, chociaż zachwyty osób, których wybory książkowe bardzo mi odpowiadają, zachęcały mnie bardzo. No i w sumie trochę żałuję, że nie przeczytałam wcześniej
Powieść koncentruje się głównie na czasie „powodzi stulecia” (a nawet spotkałam się z hasłem ‚tysiąclecia’) z 1997 roku i dzieje się w Głuchołazach. Zaraz na samym początku dowiadujemy się, że znaleziono ciało utopionego chłopca, nastolatka.
Znakomita powieść, rewelacyjnie pokazany świat nastolatków, świetnie oddany tamten świat lat 90-tych. Ciekawie mi się czytało tym bardziej, że spędziłam kiedyś (pewnie w jakimś 86, 87 roku) trzy tygodnie w Głuchołazach, niektóre miejsca znałam więc z własnego doświadczenia, jak choćby ten bujany most, po którym za każdym razem przechodziłam z duszą na ramieniu!
Ale jedną rzecz muszę jeszcze napisać – autor mnie okrutnie zdenerwował – tym, że wzbudzał we mnie uczucia, o których nie chciałam wiedzieć, że je mam – bo, chociaż jak pisałam wyżej – od początku wiemy, że któryś z bohaterów nie żyje, to do prawie końca nie wiemy który. I tak sobie czytamy o tych czterech chłopakach, na początku każdy wydaje się taki łobuz, ale potem poznajemy ich coraz lepiej, poznajemy ich rodziny, ich życiowe szanse i … co chwila łapałam się na myśli – oby to był ten, oby to nie był ten … Okropne!
Rewelacja – bardzo polecam! A sama czuję się mocno zachęcona do sięgnięcia po inne powieści autora, mam nadzieję, że mnie nie rozczarują, jak np. równie głośne „Żmijowisko” chyba z tego samego roku.
Dlaczego „subtelnie, a mocno”? Bo te dwie powieści, z pozornie odległych kręgów kulturowych napisane są z niezwykłą delikatnością i czułością dla głównych bohaterów, ale zarazem bardzo mocno uderzają swoim przesłaniem, które moim zdaniem dodatkowo je łączy.
Obie mają podobny motyw: nauczycieli – starszych mistrzów w swojej dziedzinie, którzy z różnych przyczyn „znikają”, a do tego nawiązują niezwykle silne więzi z chłopcami -synami osób, które w jakiś sposób opiekują się starszymi panami. Ten mocno wybrzmiewający przy całej delikatności przekaz to strach przed byciem zapomnianym, podskórnie skrywana obawa, stąd może próba trafienia do dzieci, bo dzięki nim ta pamięć dłużej przetrwa niż poprzez ich zabieganych, zapracowanych, zajętych innymi sprawami rodziców.
Tę przeczytałam najpierw, jakoś w połowie ubiegłego roku. To chyba zresztą pierwsza powieść bułgarskiego autora, jaką czytałam. I chociaż to trochę inny świat, to przecież bardzo podobny do naszego z racji powojennej historii. Opowieść o lutniku jest hołdem dla miłości do muzyki oraz do rzemiosła, czegoś, co chyba powoli bezpowrotnie ucieka …
Z kolei z tą powieścią kończyłam w zasadzie rok. I w tym przypadku było trochę inaczej, bo pisarka nie była dla mnie nowym odkryciem, dawno temu wydano jej bodajże dwie książki w sławnej i bardzo dobrej „serii z miotłą” i wiedziałam, że jest bardzo subtelna i delikatna w pisaniu o rzeczach ważnych i mądrych. A samo Równanie też mi się bardzo podobało, poza skojarzeniem z „Balladą o lutniku”, miałam jeszcze jedno – z „Twierdzeniem papugi” Denisa Guedj, świetną książką wprowadzającą w piękny świat matematyki
Choć to dość banalne słowo, to jakoś tak bardzo mi się nasuwa – to są naprawdę „ładne” książki. W zalewie różnych ‚tworów’ książkopodobnych pisanych na zamówienie wydawnictw, w szybkim tempie, na zadany temat, który akurat jest popularny – te dwie naprawdę się wyróżniają – bardzo polecam!
Moja ulubiona nagroda, czyli Bestsellery Empiku , czyli tradycyjnie o tej porze roku rozmawiamy o wyborach Polaków (lub Empiku ) oraz jury. Oczywiście to nagrody jury są najciekawsze, bo w 2019 odkryciem została „27 śmierci Toby’ego Obeda”, a w 2020 „Halny”, które zdobywały również inne nagrody i nominacje.
W tym roku znowu spore zmiany w samych kategoriach – oto nominacje:
LITERATURA PIĘKNA: Bernardine Evaristo – Dziewczyna, kobieta, inna Jakub Żulczyk – Informacja zwrotna Joanna Mokosa-Rykalska – Matka siedzi z tyłu. Opowieści z d**y wzięte Ken Follett – Nigdy Heather Morris – Trzy siostry
OBYCZAJOWA: Barbara Wysoczańska – Narzeczona nazisty Nicholas Sparks – Powrót Stephen King – Później B. A. Paris – Terapeutka Remigiusz Mróz – Wybaczam Ci
ROZWÓJ OSOBISTY – nie ma już kryminału Natalia de Barbaro – Czuła Przewodniczka Agnieszka Maciąg – Dobrostan Robin Sharma – Klub 5 rano. Natalia Kucewicz – Kobiety, które czują za bardzo Sharon Jones – Napisz i spal
DLA DZIECI – tym razem tylko polska! Andrzej Maleszka – Bohaterowie Magicznego Drzewa. Stwór Urszula Młodnicka, Agnieszka Waligóra – Jesteś prawdziwym przyjacielem, Pinku! Agata Romaniuk – Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi Sylwia Chutnik – Opowieści na dobranoc. 100 historii niezwykłych Polek Opracowanie zbiorowe – Wszystkie kolory świata
AUDIOBOOKI: Czuła Przewodniczka – Natalia de Barbaro Gra Luizy – serial oryginalny Empik Go Wilkołak – serial oryginalny Empik Go Wizjer – Magdalena Witkiewicz Zabójcza przyjaźń – Alice Feeney
PODCASTY – nowa kategoria: Kryminatorium Empik Go2 – Marcin Myszka Muzyczka Okuniewskiej – Joanna Okuniewska Piąte: Nie zabijaj. Droga po kres – Justyna Mazur W poszukiwaniu pełni – Natalia de Barbaro Zagadki kryminalne Empik Go – Karolina Anna
No i – ODKRYCIE ROKU: Łukasz Barys – Kości, które nosisz w kieszeni Maciej Jakubowiak – Ostatni ludzie. Wymyślanie końca świata Dorota Kotas – Cukry Mateusz Pakuła – Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję Aleksandra Zbroja – Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu
Dla mnie w sumie zaskoczenia być nie powinno, bo tradycją jest, że nie przeczytałam żadnej książki z obojętnie której kategorii! Na pewno warto zwrócić uwagę na te z Odkrycia roku, bo tu mogą się kryć nominacje do innych tegorocznych nagród.
Jeśli chodzi o kategorie filmowe, to tu są dwie – kino polskie oraz kino familine, a także Odkrycie roku.
POLSKIE: 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy – reż. Jan Holoubek Banksterzy – reż. Marcin Ziębiński Czyściec – reż. Michał Kondrat Listy do M. 4 – reż. Patrick Yoka Pętla – reż. Patryk Vega
FAMILIJNE: Co w duszy gra – reż. Pete Docter Luca – reż. Enrico Casarosa Mulan – reż. Niki Caro Tajemniczy ogród – reż. Marc Munden Trolle 2 – reż. Walt Dohrn
ODKRYCIE ROKU: Powrót do tamtych dni – Konrad Aksinowicz Moje wspaniałe życie – Łukasz Grzegorzek Najmro. Kocha, kradnie, szanuje – Mateusz Rakowicz Wszystkie nasze strachy – Łukasz Rodunda, Łukasz Gutt Inni ludzie – Aleksandra Terpińska
Kto wygra dowiemy się na Gali 15 lutego, a tu link, pod którym znaleźć można więcej informacji:
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią druga porcja refleksji na temat przeczytanych przeze mnie w 2021 roku książek świątecznych.
Na początek trochę ‚zmyłka’, bo to pierwszą część cyklu o Dashu i Lily – „Księgę wyzwań” czytałam dawno temu, w 2016 r. i wtedy gdzieś indziej napisałam o niej tak: Chciało mi się przeczytać coś ze świętami w tle Tu, trochę przewrotnie, bohaterowie albo nie lubią świąt, albo lubią je z dziwnych powodów. Lily zostawia w księgarni notes, w którym zapisała pewne zadanie dla tego, kto go znajdzie. Dash podejmuje grę. Co z tego wyniknie, nietrudno zgadnąć, ale! Ale przypomniałam sobie, jak to było cudownie być nastolatkiem. Chyba nigdy później człowiek aż tak nie zajmuje się rozmyślaniami nad ‚ważnymi’ sprawami, potem ‚zjada’ nas proza życia. A przecież wtedy żywiliśmy się ideałami, chcieliśmy zmieniać świat, zastanawialiśmy się nad sensem życia i nad tym, czym jest miłość Ech, to były czasy!
A teraz dopiszę, że druga część też jest fajna, bo pokazuje, jak życie bohaterów pokomplikowało się przez rok, pierwszy urok miłości minął, a oni czują się zagubieni. Fajnie pokazane (bo tradycyjnie mamy dwugłos), jak różnie patrzymy na te same wydarzenia, jak łatwo coś zniszczyć nieporozumieniami, niedomówieniami. Obie wydają mi się świetną lekturą dla nastolatek na progu miłości – dużo tam nienachalnie podanych ważnych rzeczy. Jeśli są/ będą kolejne części – to biorę w ciemno
A to już tegoroczna nowość. Sięgnęłam po nią jako po świąteczną lekturę, ale okazało się, że jednak świąt mało tu bardzo. To po prostu obyczajowa historia dwóch rodzin, które się przyjaźnią i członków ich rodzin. Główny motyw – otwarcie kawiarni przez jedną z bohaterek jako sposób na poradzenie sobie ze smutkiem po stracie pracy, zachwianiem poczucia własnej wartości. Jakby to napisać- niestety dla mnie trochę rozczarowanie, bo spodziewałam się czegoś innego, a i pointy jakby zabrakło.
Jak tylko zobaczyłam niedawno zwiastun filmu na podstawie tej książki, to przypomniało mi się, że dawno chciałam ją przeczytać. Tooo nie jest z pewnością książka dla wszystkich dzieci, raczej nie dla najmłodszych i nie dla wrażliwców. Dość brutalna, chwilami mocno absurdalna, z dużą dozą smutku i przyziemności, ale i humoru, i magii, i piękna. Bardzo w stylu książek Roalda Dahla. Mnie się podobało i sięgnę po kolejne części!
A tę książkę czytałam sobie jako tegoroczny kalendarz adwentowy – rozdział dziennie. I przyłączam się do wielkiej, ogromnej fali zachwytów. To bardzo ważna i mądra książka o stracie bliskiej osoby i żałobie, o tym, że dzieci też tę stratę i żałobę przeżywają, o tym, że koniecznie trzeba z nimi o tym rozmawiać i nie wolno pozostawić samym sobie w fałszywie pojętej trosce o ich dobrostan unikając tematu.
I pora na ostatnią w zestawieniu – to też książka świąteczna z 2020 r. (teraz jest od kilku lat ogromny ich wysyp – nie sposób chyba przeczytać wszystkich wychodzących w danym sezonie) ukazująca kulisy pracy kilku pisarek. Świąt może i za dużo nie było, choć jak były, to takie właśnie, o jakich chciałabym przeczytać. Ale ogólnie to była całkiem przyjemna lektura, pewnie dla znających klucz jeszcze ciekawsza
Na kolejne powieści świąteczne pewnie wypadałoby poczekać najmniej do października, ale kto wie? Może jak przyjdzie smutniejszy dzień, to ukojenie znajdzie się właśnie w jakiejś kolejnej? 🙂
„Stranger Things” to tytuł serialu, stworzonego dla Netflixa. Jego akcja dzieje się w latach 80-tych, w środowisku kilkorga nastolatków, w miasteczku, nad którym ciąży pewna tajemnica.
W pierwszym sezonie główni bohaterowie muszą stawić czoła stworowi, który porwał ich przyjaciela do świata ‚do góry nogami’. Poznają również pewną dziewczynkę o dziwnych mocach – „Jedenastkę”. Skąd uciekła Jedenastka? Co to jest świat ‚do góry nogami’? Te i wiele innych tajemnic rozpala serca i głowy miłośników serialu, na którego czwarty sezon wszyscy fani oczekują w tym roku.
Ale „Stranger Things” to dziś już nie tylko serial, ale można powiedzieć marka i tworzenie uniwersum na wielu płaszczyznach – zostało już wydanych kilka książek oraz powieści graficznych, które uzupełniają pewne luki dopełniając historię.
Dziś właśnie króciutko na temat trzech powieści graficznych z tego ‚uniwersum’ 🙂
Pierwszy tom opowiada o tym, co działo się z Willem, gdy zniknął. Z serialu dobrze wiemy, co działo się w miasteczku, jak bardzo mocno tęsknili za nim przyjaciele, brat i matka, która do końca nie wierzyła w to, że jej syn zmarł. To, gdzie był Will było tajemnicą. Teraz dzięki „po drugiej stronie” możemy się tego dowiedzieć, zwłaszcza że rysunki są znakomite i bardzo sugestywne. Bardzo ciekawa, ale uwaga – tylko dla fanów serialu będzie zrozumiała.
Drugi tom podobał mi się bardzo, bardzo To historia z laboratorium Brennera, dziewczyny o numerze 6 i o pewnej ucieczce. I nawet mała 11 już tam jest Świetnie napisany i wspaniale „narysowany”. Bardzo wciągający i uzupełniający pewne luki.
Trzeci tom to w zasadzie prosta kontynuacja „Szóstki”, rozgrywająca się kilka lat po wydarzeniach z drugiego tomu. Fajnie dopowiada kolejne „elementy” układanki tego świata.
Fanom serialu chyba nie muszę polecać Te powieści to pozycja obowiązkowa
Dziś chciałabym krótko przedstawić moje ubiegłoroczne odkrycie – cykl „Pruskie baby”, przesympatycznej polskiej autorki – Małgorzaty Starosty.
Dlaczego „pruskie”? Bo główna bohaterka nazywa się Edyta Prusko, a już od pierwszej części poznajemy cały korowód barwnych kobiet – siostry, mamę, babcię Edyty, ale i nie tylko 😉
To pierwsza część trylogii. Lekki kryminał z przymrużeniem oka, bardzo kobiecy (trochę przypominał mi pięć Natalii ), z pięknym Augustowem, ciekawymi historiami z przeszłości, no i zbrodnią oczywiście. Zbrodnią, w którą ktoś chce naszą bohaterkę wrobić. Do wyjaśnienia sprawy rusza policja z Wrocławia (tam została popełniona zbrodnia, bo też i tam od studiów mieszka Edyta), ale i z Augustowa (bo tam jest dom rodzinny Edyty, do którego przyjechała na święta). A, no właśnie to książka ze świętami w tle, ale nie Bożym Narodzeniem, a Wielkanocą, co doceniam, bo w literaturze bardzo mało tego motywu.
Druga część to ponownie bardzo dobra zabawa! Edyta znowu zostaje wplątana w kryminalną akcję, razem z kilkoma przyjaciółkami (niezły zestaw postaci zresztą ), z którymi spędzała „panieński” weekend jednej z nich. A sama główna intryga oparta podobno na prawdziwej historii, tajemniczej zbrodni na młodej kobiecie na Śląsku, wyjaśnionej po wielu, wielu latach.
No i ostatnia część trylogii , chociaż – kto wie? Bardzo dobre i zabawne zwieńczenie ‚przypadkowych’ historii kryminalnych, w które wplątuje się główna bohaterka, a z nią jej rodzina i przyjaciele. To naprawdę świetny cykl niegłupich komedii kryminalnych, z bardzo wyrazistymi bohaterkami, ale i bohaterami. Aż mi było żal się z nimi rozstawać, a przy tym, z którym to było rozstanie ostateczne, to ku własnemu zdziwieniu i łzę uroniłam … Polecam na odprężenie tym, którzy lubią takie lektury
Od ubiegłego roku zaczęłam korzystać z bibliotecznego dostępu do Legimi, co przy okazji bardzo polecam wszystkim, którzy mają karty biblioteczne. A Legimi miało/ma taką kategorię „Europejska Nagroda Literacka” – postanowiłam więc sobie, że raz na jakiś czas przeczytam książkę z tej kategorii, żeby sprawdzić tę nagrodę.
Czym ona właściwie jest? Podaję za Wikipedią: „nagroda powołana w grudniu 2008 r. przez Parlament Europejski. Biorą w niej udział 34 kraje uczestniczące w programie unijnym „Kultura”[1]. Celem nagrody jest zwrócenie uwagi na kreatywność i różnorodność współczesnej literatury europejskiej, promowanie obiegu literatury w Europie oraz zwiększanie zainteresowania dziełami literackimi z innych krajów.”
Z tego, co zrozumiałam, kraje, które biorą w tym udział, zostały podzielone na 3 grupy i rotacyjnie, co 3 lata, zgłaszają swoje nominacje, z których jedna zostaje nagrodzona – co 3 lata mamy więc komplet z każdego kraju-uczestnika.
Polska również bierze w tym projekcie udział, a do tej pory nagrodzono „Lód” Jacka Dukaja (2009), „Pensjonat” Piotra Pazińskiego (2012), „Magika” Magdaleny Parys (2015) i „Frajda” Marty Dzido (2019). Prosta matematyka pokazuje, że w tym roku w maju poznamy nazwisko kolejnego polskiego laureata 🙂 W 2018 roku miała miejsce jubileuszowa edycja, w ramach której skierowano konkurs do wszystkich wcześniejszych laureatów nagradzając pięcioro.
Nagroda 2016
U mnie na pierwszy ogień poszła powieść młodego niemieckiego autora. I nie wiem, co i jak napisać, żeby zachęcić do jej przeczytania. Co nie napiszę, będzie trąciło banałem, a to jest naprawdę piękna i wartościowa lektura. Dawno nie czytałam takiego studium samotności między ludźmi. Samotności, którą w sumie odczuwają wszyscy czworo bohaterowie (główny Jules, który opowiada tę historię; jego rodzeństwo Marty i Liz oraz przyjaciółka z dzieciństwa Alva), ale każdy z nich zagłusza ją na swój sposób. To również poruszające studium radzenia sobie z życiowymi stratami, które są nieuniknione, a przecież nie da się na nie przygotować. Do tego to również przepięknie napisana powieść – Jules gdzieś w sercu jest pisarzem, pewien pisarz jest i bohaterem, który pojawia się w powieści na dłuższą chwilę, miłość do książek, do słów, połączyła przyjaźnią Alvę i Julesa. Absolutnie zasłużona nagroda!
Nagroda 2014
A kolejna to pierwsza przeczytana w tym roku. Tym razem padło na autorkę holenderską. To, można powiedzieć, głównie powieść formacyjna, o dorośnięciu młodej dziewczyny w dość krótkim czasie w 1936 roku. Holenderska dziewczyna Janna, przyjeżdża na nauki do Niemca Egona, dawnego podopiecznego/przyjaciela? jej ojca. W drugiej warstwie to powieść o tym, czy wojenne rany mogą się zabliźnić. Egon został ciężko ranny na początku I wojny światowej. Rany fizyczne to jedno, ale czy psychikę można uratować? W tle mamy oczywiście także coraz bardziej podnoszący łeb nazizm, ale na razie jeszcze tylko trochę zarysowany, jeszcze w miarę daleki. Polecam również!
Póki jeszcze trwa przez chwilę sezon świąteczny postanowiłam zapisać swoje refleksje na temat kilku bożonarodzeniowych lektur z tego i poprzedniego sezonu.
Na początku o książeczce zawierającej trzy świąteczne opowiadania. Świąteczne nie z powodu ich tematyki, a z tego, że darowywała je autorka – ‚matka’ Mary Poppins, dzieciom w swojej rodzinie z okazji świąt. Te trzy opowiadania to trzy historie niezwykłych osób – ciotki Sass, chińskiego kucharza Ah Wonga i dżokeja – ‚przyjaciela’ rodziny Johnny’ego Delaneya. Osób, które na pozór nie są zbyt dobre, miłe na pewno nie , ale które wywierają wielki niezapomniany dobroczynny wpływ na dzieci (trochę zgodny z moim podejściem – dlatego tak mi się spodobały!). Warto je przeczytać, może nawet właśnie w tym czasie – polecam!
Bardzo przyjemna kryminalna opowiastka, taka idealna na świąteczny czas. Rejs na Karaiby, zamknięta przestrzeń, grupa różnych ludzi, a pomiędzy nimi zbiegli więźniowie, bardzo groźni. Do tego jeszcze dochodzą historie o duchach , tajemnicza szkatułka i czyż taki rejs może nie okazać się sukcesem? Ani przez chwilę nie było nudno, akcja się rozwijała z rozdziału na rozdział, czego chcieć więcej od lektury typowo dla relaksu?
To była idealna lektura na tzw. pocieszenie. Świąteczna, ale bez zbyt dużej ilości lukru; z sympatycznymi bohaterami; z takim trochę ‚wyśmianiem’ pewnych nowoczesnych zwyczajów; z bardzo uroczym w świątecznej atmosferze miasteczkiem. Wątek romansowy – zabawny, ale i z fajnym przesłaniem. Ogólnie bardzo przyzwoita książka obyczajowa z akcją w okresie świąt
A ta książka była przeze mnie czytana w 2020 roku zgodnie z tytułami rozdziałów – pierwszy zaczyna się w ostatni dzień listopada, ostatni to Wigilia To czytanie było takim swoistym kalendarzem adwentowym. Bardzo to jest ładna książka świąteczna. Taka nienachalna, nielukrowana, z odpowiednią dawką świątecznych ornamentów. Za to z dużą dawką ciepła, mądrości. Tak zresztą, jak inne powieści autorki
Ale od czegoś trzeba zacząć, więc może od tradycyjnego podsumowania?
Wpis ilustrowany, jak poprzednio, moim rokiem z książkami przygotowanym przez Goodreads.
KSIĄŻKI
Jak pisałam podsumowując 2020 – patrząc wstecz jestem w stanie po lekturach orzec, czy rok był emocjonalnie dla mnie dużym obciążeniem, czy nie. 2021 był … normalny i zwykły. Przeczytałam 51 książek (o 20 więcej niż rok wcześniej), w tym 34 papierowe (w tym 16 z biblioteki, 2 pożyczone, reszta moja), 16 ebooków, a 1 wysłuchałam. Wśród nich było 9 książek dziecięco-młodzieżowych (w tym ponownie powieść L. M. Montgomery – w ramach superakcji Wakacyjnego Czytania – tym razem była to moja najukochańsza „Rilla ze Złotego Brzegu”); 3 non-fiction, 2 powieści graficzne, reszta to głównie powieści obyczajowe, kilka świątecznych, kilka kryminałów, kilka historyczno-przygodowych. W tym roku przeczytałam też jedną powieść w oryginale – była to irlandzka powieść Maeve Binchy „The Copper Beech”. Jeśli chodzi o płeć autorów, to przewaga kobiet była zdecydowana – 33 książki plus 2 mieszane. Natomiast jeśli chodzi o kraje, to podział wygląda tak: Polska – 21, USA – 12, Wielka Brytania – 3, Norwegia – 2, Niemcy – 2, a dalej po 1- Brazylia, Holandia, Australia, Kanada, Bułgaria, Iran, Irlandia, Litwa, Czechy, Włochy i Japonia – w sumie 16 krajów. Wygląda na to, że 16 zdominowała moje ubiegłoroczne czytanie – 16 e-booków; 16 bibliotecznych; 16 napisanych przez mężczyzn; 16 krajów 🙂 Najlepsze? „Topiel” Jakuba Ćwieka; „Zasady magii” Alice Hoffman; „Śnieżna siostra” Mai Lunde; „Sedinum” Leszka Hermana i trylogia kryminalna z przymrużeniem oka „Pruskie baby” Małgorzaty Starosty.
Rozczarowanie? Jedno – „Silva Rerum” Kristiny Sabauliaskajte – nie dlatego, że złe; to trochę wina tego, że spodziewałam się czegoś innego.
FILMY
90 filmów (mało, sporo mniej niż w poprzednim), najwięcej amerykańskich (63), potem polskich (9), francuskich (5), angielskich (4), kanadyjskich (4), hiszpański (1) i 4 w koprodukcjach różnych. Najwięcej, bo 50 filmów było z lat 2011-2020; drugie miejsce to 12 z dekady 1991-2000 (klub kino-retro), trzecie – 9 z dekady 2001-2010; potem 7 filmów z 2021 roku, 5 z lat 1971-1980, 4 z lat 1981-1990, 2 filmy z 1961-1970 i 1 z 1958r. Tylko 5 filmów obejrzanych w kinie – smutne konsekwencje pandemii Które były najlepsze? „21 mostów” – klasyczny kryminał z Chadwickiem Bosemanem; „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” – jako filmowe wydarzenie i przeżycie; „Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga” jako znakomite wykorzystanie i przetworzenie zjawiska popkulturowego; „Legion Samobójców: The Suicide Squad” – jako jazda bez trzymanki w zabawie kinem; „Dźwięk metalu” – doskonały film o utracie słuchu włączający widza do tego doświadczenia przez mistrzowskie udźwiękowienie; „8-bitowe święta” – za cudowną podróż do lat dzieciństwa, fantastycznego dzieciaka w głównej roli, i za lata 80-te ofkors „Spider-Man: No Way Home” – jako mix emocji, zabawę konwencją i świetne wykorzystanie wszystkich franczyz.
SERIALE
Obejrzanych sezonów – 73, seriali 43; odcinków – 816. Najwięcej amerykańskich (46 plus 3 w koprodukcji z Niemcami oraz 1 w koprodukcji z Wielką Brytanią), na 2 miejscu polskich (9), na 3 angielskich (7). Pozostałe 7 to 2 rumuńskie, 2 norweskie, 1 szwedzki, 1 niemiecki, 1 hiszpański. Wyróżnię tu 10 sezonów „Przyjaciół„, które poprawiały mi humor od czerwca; 4 sezony „Durrellów” – który to serial wspaniale umilił nam czas zimowo-wiosenny; 3 sezony „Fargo” absolutnie fantastycznie zrealizowanego pod każdym względem serialu, który trudno zakwalifikować; znakomitą „Mare z Easttown„, która dawała do myślenia; genialnych szalonych „Łowców„; kameralną i niezwykle intersującą „Panią Wilson” oraz dobry, rzetelny kryminał – 5 sezonów „Boscha„. Na koniec napiszę, że serialowym nowym ‚oddechem’ było dla nas założenie konta na Amazon Prime Video, większość pozycji z końca roku obejrzałam właśnie tam. A że sporo jeszcze zostało, no i czekamy na HBO Max – to myślę, że 2022 też będzie pod tym względem udany
OGÓLNIE
2021 po tym okropnym, niepewnym 2020, był z pewnością spokojniejszy, złapał swój rytm.
Były sukcesy szkolne młodzieży, była udana wyprawa wakacyjna do Chorwacji w piękne miejsce, było trochę ciekawych wyzwań w pracy i … w internecie 😉 Wciąż trochę szukam swojego środka wyrazu, bawię się trochę głosem, co sprawia mi szaloną frajdę.
Końcówka roku niestety nie była już taka fajna, w krótkim czasie na zawsze odeszło kilka osób z mojej bliskiej i dalszej rodziny …
Życzę więc na koniec wpisu Wam i sobie, żeby ten 2022 był dla nas wszystkich zdrowy, spokojny i nie gorszy 😉